KOLEJNY CUD W NASZYM ŻYCIU

Po raz kolejny przeżywamy pamiątkę tajemnicy Bożego Wcielenia. Przypominamy sobie o tym, że Pan wszechświata zechciał przyjąć ciało swojego stworzenia i jego los na ziemskim padole. Nie zawahał się opuścić nieba i przyjść tu, do nas, w Osobie Jezusa Chrystusa, Bożego Syna. To niesłychane, by Bóg zniżał się do swoich stworzeń. A jednak…

To się rzeczywiście wydarzyło. Już ponad dwa tysiące lat temu Jezus narodził się tak jak inne dzieci. Choć począł się z Ducha Świętego, to urodził się tak jak my. I jak każdy z nas był nieporadnym niemowlęciem, potem dzieckiem, aż wreszcie wyrósł na dorosłego mężczyznę. Doświadczał wszystkich etapów ludzkiego rozwoju. Na co dzień może rzadko zastanawiamy się nad tym, ale Jezus doświadczył wszystkiego, co przeżywa człowiek. Dlatego każdego z nas potrafi doskonale zrozumieć. Wie, co nas trapi, co cieszy, co sprawia kłopot, a co satysfakcję. Nie musimy Mu nic tłumaczyć; odczuwa wraz z nami wszystko, przez co przechodzimy w życiu.

Może zatem być cudownym Przyjacielem dla każdego z nas. Po to między innymi przyszedł na ziemię. Chciał otworzyć nam przystęp do Boga Ojca i zaproponować więź nie tylko przyjaźni, ale miłości. I zrobił to. Czy jednak my korzystamy z tej możliwości, jaką nam dał? Do nas przecież należy wybór. Mamy swobodę, by wybrać Go albo odrzucić.

Znamienne słowa kreśli św. Jan na początku swojej Ewangelii:

Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli (J 1,10-11).

Kiedy Jezus żył na świecie przed dwoma tysiącami lat, tak wielu Go nie przyjęło. Czy dzisiaj jest inaczej? W ilu sercach nie ma miejsca dla Niego ani dla Jego miłości?!

On sam zresztą to zapowiadał. Wiedział, że przez całą historię ludzką będzie się spotykał z odrzuceniem, wyszydzeniem, sprzeciwem. Nawet to nie powstrzymało Go przed złożeniem Siebie w ofierze za nas. Wystarczało Mu, że przynajmniej niektórzy przyjmą Go i z własnej woli odpowiedzą miłością na miłość.

Tym wszystkim zostawił niezwykłą obietnicę:

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego (J 1,12).

W te niezwykłe święta Bóg daje nam kolejną szansę. Jeśli jeszcze nie zrobiliśmy Mu miejsca w swoim sercu, teraz znów mamy okazję. On godzien jest tego, by zająć w naszym sercu i życiu pierwsze miejsce – i tego właśnie pragnie. I to również jest najgłębszym pragnieniem serca każdego człowieka, choć nie zawsze się do tego przyznaje. Nie każmy Bogu dłużej czekać. Otwórzmy dla Niego swoje serce!

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,35).