Miłość jest najważniejsza - Krystyna

Miłość jest najważniejsza

Trudno jest w kilku słowach opowiedzieć sedno swojego jestestwa i życia. Dla mnie najważniejsza w życiu, w człowieku i dla człowieka jest miłość. I od zawsze tej miłości szukałam, najpierw w innych ludziach, przede wszystkim w rodzicach, przyjaciołach. Pamiętam taką dyskusję w większym gronie na temat: „Czym jest miłość?”. Dyskusja była burzliwa, ale ja wyszłam z niej z przekonaniem, że miłość jest dawaniem, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Zajęło mi trochę czasu zrozumienie, że tak kocha tylko Bóg.

Urodziłam się w religijnej rodzinie, rodzice nauczyli mnie modlić się, razem uczestniczyliśmy w nabożeństwach, czytaliśmy prasę i książki mówiące o Bogu, jak również świadectwa Jego wyznawców. Mijały lata, zaczęłam dorastać i wydawało się, że mam wszystko w pełni, a ja odczuwałam, że czegoś w tym brakuje. Później zrozumiałam, że wtedy brakowało Kogoś, a nie czegoś – brakowało Żywego Boga. On dotykał mnie już od dawna, ja nawet zaprosiłam Go do swojego serca, ale nie zaufałam Mu w pełni. Myślałam, że moja wiara zależy od moich uczynków, więc starałam się czynić wiele dla Pana Boga, aby się Jemu podobać. Modliłam się, codziennie chodziłam do Kościoła, należałam do grup modlitewnych i organizacji chrześcijańskich, czytałam książki, ale nie czytałam tej najważniejszej, Biblii. Chcąc się w pełni oddać Jezusowi wstąpiłam do zakonu. Dobrze jest być wśród osób, które dążą do tego samego Celu. Ale nie trzeba być w klasztorze, aby żyć z Bogiem i być całym dla Niego. Nie zostałam w zakonie. Wiedziałam, że mogę służyć Bogu w każdym miejscu na ziemi i wykonując każdą pracę, będąc zamężną lub niezamężną kobietą. Ważne, aby kochać Boga, być z Nim w każdej chwili, rozmawiać i poddać się Jego woli. Przyjąć Go jako swego Pana teraz i na zawsze.

Po kilku latach wyszłam za mąż i Pan Bóg pobłogosławił nam dziećmi. Stworzyliśmy wspaniałą rodzinę, a Pan Bóg był z nami.

Żyję dzięki Bogu i dla Niego. Czasami jest radośnie, a czasami ciężko. Pan Bóg nie powiedział, że będzie łatwo, ale powiedział, że zawsze będzie z nami.

Jakiś czas temu odszedł ode mnie mąż i zostałam sama z dziećmi. A właściwie nie sama – jest ze mną Bóg. Był zawsze, kiedy urodziłam upragnione dziecko i kiedy syn poważnie chorował, kiedy z radością nosiłam drugie dziecko pod sercem i kiedy pojawiła się niepełnosprawna córka, kiedy walczyliśmy o jej życie i kiedy w cudowny sposób robiła postępy. Nie potwierdziły się rokowania lekarzy, oni mogli być zaskoczeni, ja nie. Wiedziałam, że Pan „czyni rzeczy sprawiedliwe, bierze w opiekę uciśnionych, (...) bo miłosierny jest Pan i łaskawy” jak mówi Psalm 103. Miłość ludzka jeżeli nie rodzi się w Bogu jest ulotna, dzisiaj jest, jutro jej nie ma. I tylko Bóg kocha na zawsze i bezwarunkowo. I dziękuję Mu za to.

Krystyna